poniedziałek, 13 marca 2017

ŚWIECE DO MASAŻU / CANDLES FOR MASSAGE



Najmocniej przepraszam za dłuższą nieobecność, ale nie czułam się za dobrze.  Nie stworzyłam nic godnego uwagi, co mogłabym wrzucić na bloga. Czasem tak jest, że jak mam jakieś rozterki życiowe, o których nie zamierzam tu pisać btw, to nie mam ochoty na tworzenie. Zazwyczaj robienie różnych pierdół mnie relaksuje, ale bywa, że po prostu się nie da :/ 

Ale do rzeczy - w zeszły poniedziałek miałam okazję uczestniczyć w czymś bardzo fajnym - warsztatach świecowych :) Koszt takich zajęć to 40 zł, trwają 2 godziny. Efektem końcowym są dwie świeczki do masażu, które każdy uczestnik robi samodzielnie. Samo wydarzenie miało miejsce w restauracji, która sama w sobie była czarującym miejscem. 

Atmosfera warsztatów była super, oprócz mnie i koleżanki było jeszcze kilka innych pań, ale grupka była niewielka. Bawiłyśmy się na nich bardzo dobrze. Przyznam, że czułam się jak dziecko na zajęciach plastycznych :) Różnorodność przedmiotów, które można było wykorzystać do ozdobienia szklaneczek była całkiem spora - od sznureczków, wstążek, koronek, przez piórka, listki, koraliki, aż po suszone rośliny. Wybór był tak duży i cieszył oko, że aż trudno było się zdecydować. Na zdjęciu poniżej fragment stołu z elementami do dekoracji, pojemniczkiem w trakcie ozdabiania oraz dwiema skończonymi świeczkami (pierwsza od prawej należy do mojej zdolnej koleżanki :) ).


Bardzo żałuję, że nie mam więcej zdjęć z przebiegu zajęć, ale przeglądanie skarbów, dekorowanie i tworzenie świeczek pochłonęły mnie bez reszty. Ale chyba najwięcej czasu spędziłam na wąchaniu i wybieraniu aromatów. Było ich dość sporo, ale niestety trzeba było się zdecydować na dwa. Poniżej dwa przykładowe, z których wybrałam Indyjski Lotos.


Zapachy były niesamowite - od takich "swojskich", jak: wanilia, cynamon czy pomarańcza, po rożne egzotyczne mieszanki - Ryż Shea i Bambus. Były nawet niewiele mówiące dziwne nazwy, jak np. "Zachwyt". Esencje zapachowe dodawało się po 20 - 25 do rozpuszczonego wosku sojowego, który sam w sobie jest cudowny, ma delikatny i bardzo ładny zapach. Uwielbiam.

Efekt końcowy widać na zdjęciach :)  W skrócie - gorąco polecam takie warsztaty, jeśli tylko macie okazję, to warto iść, odprężyć się i pobawić. Dodatkowymi plusami jest możliwość poznania nowych technik, pomysłów, składników, a także kreatywnych ludzi :) POLECAM!



Świeczki są na prawdę super, pachną ślicznie, delikatnie i można je wykorzystać do masażu :) Do tego ładnie wyglądają. Czego chcieć więcej ;)


 Mam nadzieję, że notka Ci się spodobała i dziękuję bardzo za przeczytanie ;)

Pozdrawiam,
A.t.
Translation coming soon ;) 


poniedziałek, 20 lutego 2017

TROCHĘ O MOIM MALARSTWIE / SOME THINGS ABOUT MY PAINTING





O MALOWANIU SŁÓW KILKA...


Dzisiejszy post będzie krótki, z uwagi na sporą ilość pracy, jaką mam do zrobienia. Ostatnio każdą wolną chwilę (a jest ich niewiele) poświęcam na moją ulubioną formę relaksu - malowanie :) I o tym chciałabym trochę napisać. Obrazy na zdjęciach są jeszcze niedokończone, bo ciągle coś poprawiam, ale z pewnością opublikuję na blogu zdjęcia skończonych prac :)

Zdenerwowałam się mocno faktem, że nie mam co zrobić z moimi obrazami dyplomowymi - są dość duże (100x70) i przekładanie z kąta w kąt mnie zmęczyło na tyle, że postanowiłam przemalować je tak, by pasowały do mieszkania. "O zgroza!", pomyśli sobie większość artystów, a mnie przypomina się anegdota z wykładów, jak to pewna pani mogła sobie wybrać jedną z kilku przedstawionych jej prac. Bardzo szanowała owego artystę malarza i nie chcąc go urazić, wybrała najciemniejszą ze wszystkich prac, zamiast tej, która na prawdę się jej podobała. Powód? Praca była w odcieniach czerwieni, a w jej pokoju stała czerwona kanapa i nie chciała by ktoś pomyślał, że wzięła taki obraz, który by do kanapy pasował. Biedna kobieta żałuje tego do dziś, bo jak sama stwierdziła "Przecież mogłam wziąć ten, co mi się podobał, a kanapę sprzedać i kupić inną!".


Ja jestem z tego "gatunku" malarzy, którym ich własne prace muszą do czegoś pasować. Jakoś porzuciłam potrzebę przekazywania bogatych treści w swoich obrazach i zdecydowanie bardziej interesuje mnie ich czysto wizualna strona. Dlatego targnęłam się z pędzlem na własne "dzieła", by nadać im nowego życia. I w końcu je powiesić na ścianach. Jestem zadowolona :)

Przy okazji testuję nowe środki artystyczne, bo jeszcze nie zdarzyło mi się malować farbami do mebli po podobraziach :) Jest przy tym interesujący efekt, a maluje się nadzwyczaj dobrze. Oczywiście minusem jest bardzo intensywny zapach. Mnie już takie coś nie rusza, ale za to narzeka mój biedny Mitu. 


Oczywiście to, czy moje bazgroły się komuś podobają jest kwestią czysto subiektywną - każdy ma inny gust. Czy wyglądają teraz lepiej, czy gorzej - w sumie nie ma to dla mnie znaczenia. Taki tam kicz, który połyskuje i pasuje do innych błyszczących elementów w pokoju. Kiedyś napiszę post o błyszczących rzeczach w moim życiu ;) 


Dziękuję i pozdrawiam,
A.t.

...

A few words about painting…

Today’s post will be brief because of a huge amount of work that I have to do. Recently I spend all my free time (and I don’t have much) doing my most relaxing activity – painting. :) And I’d like to write more about it.

I got annoyed because I didn’t know what to do with my diploma paintings – they; re quite big (100x70) and I was just shuffling them from one place to another. It made me tired and motivated enough to repaint them so that they will match the apartment. Many artists will think „how awful!” but I remember an anecdote from a lecture. There was a painter that presented his works to a woman. She respected him and didn’t want to hurt him, so instead of choosing the paint she liked the most, she chooses the darkest. The reason? The painting was in red hues, and there was a red couch in her room. She didn’t want anyone to think that she took an art that will match the sofa. A poor woman regrets her choice to this day because, as she stated, „I could take the one I liked, sell the couch and buy a new one!”.

I belong to the „sort” of painters that need to have the paintings that match to something. I just dropped the idea of conveying a deep meaning in my works, and I’m just concerned about their visual side.

That’s the reason why I attacked my paintings with a brush to give them a new life. And finally, hang them on the walls. I’m happy. :)

Additionally, I’m testing new artistic media -- never before I tried to use a furniture paint on canvas. :) It gives an interesting result, and the process is incredibly smooth. Of course, the strong smell is a disadvantage. I don’t mind anymore, but my poor Mitu complains.

Of course, not everyone has to like my doodles – the taste is a subjective matter. If they look better or worse now than before – I don’t care. It’s just the same kitch that glitters and is a good match to other sparkling elements in my room. Some day I will write a post about glistening things in my life. ;)



poniedziałek, 13 lutego 2017

DEKORACJA JESIENNO-ZIMOWA / WINTER-ATUMN DECORATION



Przestawiłam dzień dodawania postów z soboty na poniedziałek, a i tak mam problemy z wyrobieniem się na czas :/ Jednak w piątek spotkało mnie kilka niemiłych niespodzianek, co skutecznie utrudniło mi pracę. Ale nie o tym!

Dzisiaj będzie krótki post o dekoracjach DIY, które uskuteczniłam dla swojego domostwa. Są bardzo proste do zrobienia - wystarczy wyjść na spacerek do parku lub lasu i nazbierać trochę skarbów natury :) Czas spędzimy nie tylko zdrowo, ale i pożytecznie! 

W sumie sama dekoracja nie jest niczym odkrywczym i nadzwyczajnym, ale służy przede wszystkim jako przykład tego, co można stworzyć niewielkim kosztem. Oczywiście nie każdy musi lubić takie "naturalne" ozdoby, ale warto dać im szansę. Ja przez długi, dłuuugi czas nie zdawałam sobie sprawy, że uzbierane szyszki, liście (po prostu lubię ich zapach i wygląd) i tym podobne rzeczy mogę wykorzystać do robienia dekoracji. Przeważnie kładłam je gdzieś tam na półce i tyle. A tu można fajne rzeczy zrobić!

Niektóre elementy, jak np. laski cynamonu, wanilii, czy też anyż  można kupić w sklepach z ziółkami lub w dobrze zaopatrzonych sklepach plastycznych.  Pachną wspaniale.


Podobnie jest z wiankiem z mchu, który posłużył za "bazę" mojej dekoracji. Jest to na prawdę świetny element, który można wykorzystać na różne sposoby i okazje. Ja akurat położyłam go na plecionej podstawce, a do środka "nasypałam" resztę skarbów znalezionych podczas spacerów.


Jak widać na załączonych obrazkach są to liście, pióra gołębie, szyszki różnego rodzaju... i bombka, którą kiedyś znalazłam. Może ten kawałek plastiku nie jest wytworem natury, ale nie mogłam się jej oprzeć - tylko spójrz, jak ładnie błyszczy :) 


Jak już wspomniałam o błyskotkach, na zdjęciach widać moją ingerencję w kolorystykę - szyszki pomalowane na biało,  złote nitki i plamki farby w sprayu, które nawiązują odrobinę do wyżej wspomnianej bombki. Poza tym metaliczne farby wyglądają świetnie na suchych liściach!


Uwielbiam połyskujące rzeczy - srebrny i złoty to moje niezastąpione dodatki - i nie mam na myśli tylko biżuterii! Jak coś się błyszczy - muszę to mieć ;) Ale o tym będzie w innym poście.

Na razie to tyle :) Mam nadzieję, że mój pomysł na dekorację jesienno-zimową przypadła Ci do gustu :) Przede wszystkim dziękuję Ci za poświęcenie czasu na przeczytanie!

Pozdrawiam, 
A.t.

...


Today you can read a short post about DIY ornaments that I made for my household. They’re effortless – you just have to go to a park or forest walk and collect some natural treasures. :) You’ll spend time in a healthy and profitable way!

This decoration isn’t revelatory or extraordinary, but it’s a kind of a low-cost decoration. Obviously, not everyone like such ornaments but it’s worth to give them a try.

For a long time, I didn’t realise that I can make decorations from pine cones, leaves (I like their scent and look) and such. Usually, I just put them on the shelf and left it there, but they give so many cool DIY opportunities!

You can buy some components, like anise or cinnamon and vanilla sticks in herbaries or well-stocked art shops. They smell divine.

Just like the moss wreath that was a base for my decoration. It’s a great piece that you might use in different ways, depending on the occasion. I just put it on a weaved stand and „poured” the rest of nature’s treasures inside.

As you can see on photos, my treasures include leaves, pigeon’s feathers, different kinds of pine cones… and a Christmas ornament that I found some day. Maybe this piece of plastic is not a product of nature, but I couldn’t resist – just look how cute it glimmers. :)

I mentioned the glimmer so that you can see my interference with colours – the cones are painted white, you can also notice golden threads and spots of a spray paint that link to the ornament mentioned above. And the metallic colours look great on dry leaves!

I love glitter – silver and gold are my irreplaceable additions – I don’t mean just jewellery. If something shimmers – I have to have it. ;) But I will write about it in a different post.




niedziela, 5 lutego 2017

SERDUSZKA DIY / HEARTS DIY



Dzisiaj post o mojej ulubionej biżuterii, którą tworzę i nosze od zeszłego lata. Są to proste serduszka uszyte ze skóry naturalnej. Robię z nich najczęściej kolczyki i zawieszki. Świetnie nadają się również do zrobienia breloczka do torebki (lub kluczy), o czym będzie dalej. Warto uszyć je z takiego koloru, który będzie pasował do różnych części naszej garderoby... lub po prostu wykorzystajmy kolor, który bardzo lubimy :) 

Przy okazji tworzenia serduszka do breloczka zdałam sobie sprawę, że jest to całkiem fajny pomysł na prezent walentynkowy. Jest to o tyle dziwne, że nie nigdy nie przepadałam za tym mega komercyjnym "świętem". W sklepach jest teraz tyle masowego chłamu dla zakochanych, że warto posiedzieć chwile i zrobić coś samemu. I nie ograniczajmy się tylko do naszej drugiej połówki - warto pomyśleć o przyjaciółce czy też rodzeństwie. Jeśli mamy kogoś, kto lubi rękodzieło, to możemy sprawić mu trochę radości takim prezentem. Dobrym pomysłem jest też połączenie modnej ozdoby z naszym ręcznym wytworem - wtedy mamy ładny prezent z odrobiną własnej pracy :) Taką ozdobą "na czasie" są np. breloczki z pomponami (lubiłam je zanim stały się modne,  ejjj!). Gdy dołożymy do takiego pomponika nasze serduszko, otrzymamy fajny prezent.

 

Zanim rozpoczniesz pracę, muszę zaznaczyć, że choć kształt jest łatwy do wycięcia, to już zszycie obu kawałków może sprawić trochę trudności. Skóra jest dość twarda do przebicia i trzeba bardzo uważać! Dzisiaj szyjąc serduszko pękła mi igła! - i to nie jakaś mała, tylko duża, gruba igła! Pękając rozcięła mi palca. Ale nie od dziś wiadomo, że sztuka wymaga poświęceń ;) 


Bazę naszego prezentu, czyli breloczek z pomponikiem można nabyć w różnych sklepach, np. sklepy "wszystko po 4 zł" lub "chińskie centra handlowe" - koszt to około 10 - 15 zł, a pomponiki są spoko, mają ładne kolory i nie są badziewne. Jeśli już  posiadamy breloczek z pomponikiem, to potrzebujemy tylko kilku przedmiotów:

nitkę

watę

nożyczki

kartkę i długopis

materiał z którego będziemy wycinać serduszka

*karabińczyk i haczyk z elementów biżuteryjnych

*Jeśli nie posiadamy elementów biżuteryjnych, to wystarczy kawałek sznureczka lub tasiemki, które związujemy w pętelkę i wszywamy w serduszko.


Pewnie zapytasz - "ale co tam robi ten królik na zdjęciu?" - ten króliczek ze skórki, to mój rozwalony breloczek do kluczy - kiedyś zakupiłam go w sklepie Sinsay. Bardzo go lubię i postanowiłam go trochę odświeżyć, co zademonstruję gdzieś tam poniżej ;)

Jak uszyć serduszko



Zaczynamy od narysowania serduszka na kartce - dobieramy odpowiednią dla nas wielkość - moje mają 5 cm wysokości. By obie połówki serca były takie same, najlepiej jest złożyć kartkę na pół i narysować tylko jedną połówkę tak, by dotykała krawędzi zagięcia. Po wycięciu i  rozłożeniu mamy ładne, symetryczne serce.

Szycie najlepiej zacząć od środka - ważne - aby uniknąć wypadania supełka przez dziurkę po igle, warto pierwsze przeszycie zakończyć przełożeniem, które widać na zdjęciu poniżej:


Ja szyję najprostszym ściegiem, obszywam boki. W skórze naturalnej jest to fajne, że jest gruba i nie trzeba robić bardzo gęstego obszycia, bo nawet po wypchaniu nic się nie rozejdzie. Wystarczy robić równe odstępy, by całość wyglądała estetycznie. Jeśli krawędź boków ma inny kolor niż wierzch skóry, można je zamalować pod kolor nitki lub skóry.


Gdy już obszyjemy więcej niż połowę, warto wtedy umieścić watę w środku serduszka - w zależności od tego, jak bardzo chcemy by było wypukłe - upychamy więcej waty. Do trudno dostępnych miejsc warto użyć patyczka. Następnie po trochu doszywamy i wkładamy znowu watę - aż do samego końca. By lepiej rozprowadzić watę w środku serduszka, ściskamy z zewnątrz palcami.

Kiedy zbliżamy się do zamknięcia serca, jest to moment na umieszczenie (wszycie / przyklejenie) elementu mocującego. W przypadku sznureczka - robimy pętelkę, którą zakańczamy dużym supełkiem, który mocujemy w środku serca. Otwór dobrze zaszywamy.

Jeśli mamy do dyspozycji elementy biżuteryjne, warto je zagiąć, by się dobrze zagnieździły w wacie i nie wypadły przy mocniejszym pociągnięciu:




Skończone serduszka prezentują się na prawdę fajnie. Dla przykładu zamieszczam zdjęcia innych kolorów. Czasem warto użyć nitki z inną barwą niż materiał z którego szyjemy - uzyskamy wtedy ładny, kontrastowy szlaczek.


Odnawianie starego breloczka

 Tu będzie bardzo krótko - postanowiłam go trochę odmalować, by pasował do nowego serduszka i reszty breloczka. W tym celu użyłam lakieru do paznokci (złoty z drobinami brokatu), by wypełnić zagłębienia oraz pomalować jego brzegi. Niby drobny szczegół, a jednak wygląda fajniej :)




Efekt końcowy!

A tak prezentuje się skończony breloczek. Niestety światło było niezbyt dobre i trochę aparat w telefonie się nie spisał. Oczywiście zapomniałam zrobić zdjęcie z samym pomponikiem i serduszkiem, ale nietrudno się domyślić, jakby to wyglądało...Na pewno dużo subtelniej ;) 



Na zakończenie...

UWAGA! Zdaję sobie sprawę, że wśród moich czytelniczek znajdują się wegetarianki i weganki, którym pomysł użycia skór naturalnych się nie spodoba - w przypadku tego projektu można użyć dowolnego materiału! Tak na prawdę, to od Ciebie zależy, czego użyjesz do stworzenia takiego serduszka. Ja akurat wykorzystuję te skórzane skrawki, bo kiedyś je dostałam - w przeciwnym wypadku zostałyby wyrzucone do śmieci. Uszyłam też kilka sztuk z ozdobnych tkanin, które możesz zobaczyć poniżej:


Serduszka uszyte z materiału są milsze w dotyku, miękkie i dużo łatwiej je obszyć. Jednak mają też swoje wady - jeśli użyjemy zbyt cienkiej tkaniny, łatwo mogą się zniekształcić. Są też bardziej podatne na zabrudzenia i mniej wytrzymałe. Serduszka z materiału nadają się na kolczyki i zawieszki, niż na breloczki

Na razie to tyle :) Mam nadzieję, że mój pomysł na biżuterię i prezent walentynkowy przypadła Ci do gustu :) Przede wszystkim dziękuję Ci za poświęcenie czasu na przeczytanie!

Pozdrawiam, 
A.t.


...


Today you will have a post about my favourite jewellery that I make and wear since last summer. Simple natural leather hearts that you can make in earrings, pendants or keychains, but I will write about this later. It’s a good idea to use a colour that will suit our wardrobe… or we can use our favourite one. :)

While making a heart for the keychain, I’ve realised that’s quite a good idea for Valentine’s gift. Strangely enough, I never liked this mega-commercial holiday much. There’s so much mass-produced junk for lovers in stores that taking a while to make something yourself is worth it.

You shouldn’t think only about your significant half – it’s worth to think about a friend or siblings. If we have someone that likes handicraft, we might make them happy with such a present. Connecting a fashionable accessory with our hand-made heart is also a good idea – we will make a cute gift with just a bit of effort. :) For example, keychains with pompons are such a trendy accessory (come on, I liked them before they became fashionable!). When we add a heart to such a pompon, we will have a nice souvenir.

I have to stress one thing before you start working: while the shape of the heart is easy to cut, sewing both parts might be a bit harsh. The leather is quite hard and tough to pierce, so you have to be extremely careful! Today I broke a needle while sewing a heart – and it wasn’t some small one but a big, thick needle! It cut my finger when broke. But it’s the well-known truth that the art requires sacrifices.

The keychain with a pompon that is a base of our gift is available for purchase in different shops, i.e., „all for 4 zł” or in Chinese stores. The cost is about 10-15 zł, and pompons are cool, they have beautiful colours and good quality. Along with the keychain, we need only a few items:

thread

cottonwool

scissors

a piece of paper and a pen

material for cutting the hearts

*jewellery carabiner and hook

*If we don’t have jewellery components, then a piece of string or ribbon should be enough. We just have to tie it into a loop and sew it into a heart.

Probably you will ask – „but what’s this rabbit doing in the photo?” This leather rabbit is my broken keychain that I bought in Sinsay. I like it a lot, and I’ve decided to refresh it a bit – I will show it somewhere below. ;)

How to sew a heart

We have to start by drawing a heart on a piece of paper – we choose the right height for us. Mine are usually 5 cm. The best way to make both halves identical is to fold a card in half and draw just one-half of the heart on the paper in the way to make it touch the fold. After cutting and unfolding, we have a lovely, symmetrical heart.

The best way to start sewing is from the middle. The important tip – to avoid of falling the knot through the hole left after a needle, it’s good to finish the first sewing by folding that you can see in the photo below:

With the simplest stitch, I hem the sides. The leather is great because of its thickness, and you don’t have to make a dense stitch because everything will keep together even after stuffing. Just make even spaces in the hem, so the whole thing looks neat. If the edges have a different colour than the surface of the leather, you can paint it in the colour of a thread or leather.

When we stitch more than a half, we have to insert a cotton wool inside a heart – just put enough to make it as convex as you need. To stuff the hard-to-reach places, use a stick. Afterwards, sew a bit more and put more cotton wool inside and repeat this process until the finish. To distribute the cotton wool evenly, press the outside of the heart with your fingers.

When we’re almost closing the heart, it’s the right moment to put (sew or stick) the fastener. If you’re using a string, just make a loop that will end with a big knot. We attach the knot inside of the heart and hem the hole tightly.

If we’re using the jewellery components, it’s good to bend them to make them sit inside the cotton wool properly so that they won’t fall off at the stronger pull:

The finished hearts look cool. I attach photos of different colours as the example. Sometimes it’s good to use a thread with a colour different than the colour of material – you will get a beautiful, contrasting stitch.

Renewing the old keychain

It will be brief – I’ve decided to repaint it to match the new heart and the rest of the keychain. To do it, I used a nail polish (golden with glitter) to fill in the creases and paint the edges. A tiny detail but makes it look cooler. :)

The final result!

That’s how the finished keychain looks. Unfortunately, the light wasn’t too good, and the camera in the phone did not do well. Of course, I forgot to make a photo with only a pompon and a heart, but it shouldn’t be tough to imagine how would it look… More subtle, for sure. ;)

Last words...

ATTENTION! I know that I have vegetarians and vegans among my readers that don’t like the idea of using the natural leather – in this particular project you might use any material! As a matter of fact, it’s up to you what you will use for making a heart. I’m using leather bits because I received them at some point – otherwise, they would finish in the bin. I’ve also made a few pieces from decorative fabric that you might see below:

The hearts made of material are nicer in touch, soft and it’s much easier to stitch them. But they also have disadvantages – if you use the material that is too thin, they can easily lose their shape. They are also more prone to staining and less durable. The hearts made of fabric are better for earrings and pendants than keychains. 

That’s it for now. :) I hope that you enjoy my idea for jewellery and Valentine's gift. :) Mostly, thank you for taking the time to read this post.

I’ve decided to add new posts on Monday instead of Saturday, but I still have problems with deadlines. :/ I also got a few unpleasant surprises on Friday that made my work impossible. But let’s go back to the main subject!




niedziela, 29 stycznia 2017

PIERWSZE "ZRÓB TO SAM" / FIRST DIY



Na wstępie przepraszam za opóźnienie z nowym postem, jednak się jeszcze przyzwyczaić do systematycznego dodawania - zawsze wydaje mi się, że mam na to więcej czasu, niż mam go w rzeczywistości - stąd poślizgi. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - udało mi się wczoraj zrobić lepsze zdjęcia - wyszło trochę słońca i aparat od razu działa lepiej :) Ale do rzeczy - tak jak sugeruje to temat - post z serii DIY. Jeszcze będę musiała nad jego formą trochę popracować, ale myślę, że nie jest źle. A będzie o ozdabianiu pudełek po butach! :)

Z natury jestem pudełkowcem. Kocham ładne pudełka. Najchętniej wszystko bym w nich trzymała, co poniekąd uskuteczniam od dawna. Chowam różne rzeczy - od narzędzi pracy, po ubrania i dodatki. Jest to dla mnie jedyny sposób na utrzymanie porządku szafkach. ;) Jest wtedy tak schludnie i zawsze wiem, co gdzie jest. Najfajniej to wygląda, gdy pudełka są ładnie przyozdobione. Pewnie, że można takie kupić, ale dzisiaj podzielę się prostym i tanim pomysłem na to, jak można samemu trochę podziałać.


By zacząć zabawę, będziemy potrzebować kilku przedmiotów:

pudełko (no ba) ;) 

sznurek jutowy      

dwustronną taśmę klejącą*

nożyczek

większego kawałka materiału

trochę cierpliwości ;)

* zamiast taśmy klejącej można użyć np. kleju uniwersalnego (polimerowy). Ja jednak używam taśmy dwustronnej, bo nie brudzi palców inie robi bałaganu. Jeśli boimy się, że sznurek odklei się od taśmy, można całość pokryć lakierem (nasz pudełko zrobi się twardsze i błyszczące) lub klejem w sprayu.

Na samym początku rozkładamy materiał, na którym musimy odrysować boki i spód naszego pudełka. Niestety wybrałam czarną tkaninę, która na zdjęciach nie wyszła dobrze - nie było widać odrysowanych konturów - dlatego posłużę się grafiką. Jest to jednak banalnie proste. Należy tylko zapamiętać, żeby zostawić troszkę więcej materiału na rogach, które będą zawinięte na brzegach pudełka - w ten sposób zakryjemy jego narożniki. 


Sam materiał można wyciąć na dwa sposoby - w całości i złożyć go potem w środku, lub każdy kawałek osobno - ja posłużyłam się drugą metodą, gdyż jest to wygodniejsze - łatwiej dopasować i przykleić tkaninę. Do zamocowania materiału wewnątrz pudełka można użyć cienkiej warstwy kleju lub taśmy dwustronnej, którą polecam w tym przypadku. Ja kleju używam tylko na krawędziach - szczególnie tam, gdzie materiał zostaje wywinięty na zewnątrz pudełka. Zapewnia to mocniejsze przytwierdzenie i zapobiega zrywaniu tkaniny przy zamykaniu / otwieraniu pudełka.

Co do samego wywinięcia materiału na zewnątrz - tu również są dwa sposoby na jego zakończenia. Pierwszy sprawdza się w przypadku pudełek, których nie będziemy zamykać - podwijamy tkaninę i nachodzimy nią na sznurek. Zawinięty fragment smarujemy niewielką ilością kleju i przyklejamy. Wtedy ładnie się unosi i odcina od boków pudełka. Widać to na zdjęciu poniżej:


Drugi sposób również wygląda ładnie i sprawdza się w przypadku pudełek, do których chcemy mieć pokrywkę. Materiał zawijamy i przyklejamy niewielką ilością kleju do boku pudełka. Następnie naklejamy na brzeg taśmę dwustronną (lub klej) i nachodzimy sznurkiem. Powstaje zgrabne wykończenie, dzięki któremu bez problemu nałożymy pokrywkę naszego pudełka. Efekt poniżej:


Co do tego, czy tkaninę przykleić na początku pracy, czy na końcu zostawiam do wyboru Tobie ;). Ja wolę materiał przykleić na końcu - wtedy unikniemy różnych paproszków i nitek, które mogą dostać się do środka, gdy pracujemy ze sznurkiem. Idziemy dalej...


Jak łatwo się już domyślić, od zewnątrz pudełko będzie pokryte prawie w całości sznurkiemOklejamy boki pudełka taśmą klejącą tak, by zrobić to jak najrówniej. W zależności od szerokości taśmy i wysokości pudełka, będzie tych pasków około 3-4. Ale nie odklejamy folii ze wszystkich pasków od razu! - najlepiej zacząć od dolnej krawędzi. Starannie i mocno przyklejamy sznurek do taśmy pilnując, by kolejne rzędy sznurka przylegały do siebie jak najbliżej. Gdy pokryjemy cały pasek taśmy, możemy wtedy odkleić folię z następnego. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnych paprochów i włosków, które  mogą się przykleić podczas pracy.


Ozdobienie pokrywki wygląda identycznie - taśma i sznurek. Oczywiście można dodać coś ciekawego na wierzch, ale mnie podoba się ten fajny wzorek, który powstaje dzięki zawijaniu sznurka. Tu można użyć trochę kleju, by zapobiec zsuwaniu się sznurka z  kantów pokrywki.


Efekt końcowy!

Jak widać moje ozdobione pudełeczka posłużą mi do przechowywania drobnych przedmiotów. Czasem zdarza się, że pudełka po butach posiadają nieprzyjemny zapach - można się go pozbyć wrzucając zapachowe saszetki. Ja lubię wrzucać papierki, które służą do testowania zapachów - porządne perfumy potrafią długo trzymać się i ładnie pachnieć ;) Moje pudełka miały już kilka lat, więc zapachu butów nie było czuć od dawna. Miałam je wyrzucić, jednak dzięki przytomności umysłu mogłam je uratować i teraz posłużą mi ponownie w innym celu :) I właśnie za to kocham DIY.



Całość prezentuje się bardzo fajnie. Oczywiście nie każdemu musi się podobać akurat ten sposób ozdobienia - nie wszyscy gustują w rustykalnym stylu. Mnie bardzo odpowiada i ładnie komponuje się z białymi meblami, dodając im przytulnego klimatu. Jeśli nie odpowiada nam sznurek, możemy takie pudełko ozdobić innymi rzeczami - tkaniną, kolorowym papierem, tapetą do ścian, itp. Pod spodem przykład innego pojemnika, który odnowiłam przy pomocy papieru z piękną, błyszczącą fakturą - zdjęcia nie oddają tego, jak niesamowicie mieni się w świetle słonecznym. Na pokrywie jest plastikowa rozetka, którą kiedyś dorwałam w ciucholandzie :)




Mam nadzieję, że mój poradnik Ci spodobał :)  A kto wie? Może się kiedyś przyda ;) Dziękuję Ci za poświęcenie czasu na przeczytanie tej historii. Jeśli masz jakieś pytaniauwagi - coś się spodobało lub nie przypadło do gustu - komentuj śmiało!


 Pozdrawiam,
A.t.

 ...

At first, I wanted to apologise for the delay, but I have to get used to the regular posting - I always think that I have more time than I really do - that's the reason for the delays.
But every cloud has a silver lining - I've managed to take better photos yesterday as there was more Sun - the camera worked better straight away. :)
Getting to the point - as the title suggests, it's the DIY series post. I will have to work on its form, but I think it's not bad.
And I will tell you about decorating the shoe boxes! :)

I'm a box person by nature. I love pretty boxes. I'd like to keep everything inside them. I put different things - from my tools to clothes and accessories. For me, that is the only way to keep my cabinets organised. :) It's neat, and I always know where the things are. It looks coolest when the boxes are beautifully decorated. Sure, you can buy them like that, but today I will share with you the easy and cheap idea for your DIY project.

To start playing, we need a few things:

box (yeah, right) ;) 

jute or hemp string      

double-sided adhesive tape*

scissors

a bigger piece of material

some patience ;)

* we can use a universal glue (i.e., polymer) instead of an adhesive tape. I'm using the tape because it doesn't stain your fingers and is not messy. If we're afraid that the string will fall off the tape, we can cover the entire thing with varnish (our box will be harder and shiny) or the spray glue.

At the very beginning, we spread the material on which we will re-create the sides and bottom of our box. Unfortunately, I choose the black material that doesn't look good on photos - the traced contours aren't visible - that's why I will use a graphic. But it's very simple. You just have to remember to save more material on the corners to wrap it on the sides of the box - that's how we will cover the corners.

There are two ways to cut the material - you can cut the whole piece and fold it later inside, or you can cut every part separately - I used the second method as this makes adjusting and pasting the fabric easier. You can use a thin layer of glue or a double-sided adhesive tape (I recommend the latter), to fasten the material inside. I use glue only on the edges - particularly when I will wrap the material outside of the box. It ensures safe fix and preserves tearing the fabric while closing/opening the box.

About wrapping the material outside - there are also two ways of finishing. The first one is useful for boxes that you won't close - we tuck the fabric and put it on the string. We put a small amount of glue on the tucked part and stick it. It goes up and marks off the sides of the box. You can see this in the photo below:

The second way also looks good and works well with the boxes with cover. We tuck the material and stick it to the sides of the box with a small amount of glue. Then we put the glue or double-sided adhesive tape on edge, and we put the string there. We get a clean finishing that allows us to put the cover on the box comfortably. You can see the effect below:

Should you stick the fabric at the beginning or the end of work? I will leave the decision to you. ;) I prefer to fix the material at the end - we will avoid then different crumbs and threads that might get inside while we work with the string. Let's go on...

It's easy to find out that we cover with string almost the entire outside of the box. We tape the sides of the box with an adhesive in the most evenly way. Depending on the width of the tape and height of the box, you will have 3-4 of those stripes. But we don't peel the foil off the stripes straight away! The best way is to start from the bottom edge. Neatly and firmly we fix the string to the tape, making sure that another row of the line will adhere as close as possible. When we cover the entire strip of tape, we can peel off the foil from the next one. Thanks to that, we will avoid crumbs and hairs that might stick during the work.

Decorating the cover looks identical - the tape and the string. Obviously, you might add something interesting on top, but I like this cool pattern that appears thanks to folding the twine. To prevent the string from falling off the edges of the cover you can use a bit of glue here.

The final effect!

As you can see, I will use my decorated boxes for storing little things. Sometimes it happens that the shoe boxes have an unpleasant scent - you can get rid of it by putting the scented sachets inside. I like to put the perfume tester strips - the good fragrance tends to keep long and smell nice. ;) My boxes were a few years old, so they didn't have a scent of shoes for a long time. I meant to throw them away but thanks to a glimpse of consciousness, I could save them, and now they will serve a different purpose. :)
And that's why I love DIY.

The whole thing looks cool. Obviously, not everyone must like this kind of decoration - not everyone likes a rustic style. I like it as it blends lovely with white furniture, creating a cosy atmosphere. If we don't like the string, we might decorate the box with different things - fabric, coloured paper, wallpaper, etc. Below you will find the example of the different container that I renewed, using paper with beautiful, shiny surface - the photos don't show how gorgeously it shimmers in the Sunlight. There is a plastic rosette on the cover that I got in a second-hand some time ago. :)

I hope that you like my guide. :) And who knows? Maybe it will be useful some day. ;)